1

W Manili zatrzymuje się tylko na chwilkę … a szkoda, wiec wpis nie będzie długi 🙂

Ponad 11 milionowa Manila jest jednym z największych miast na świecie. Nasz hostel znajduje się w dzielnicy Malate – kiedyś dzielnica artystów, poetów a dziś słynie z nocnego życia, parady Gay Pride i barów. Od razu rzuca się tu w oczy kontrast biedy i bogactwa – wysokie apartamentowce, restauracje a z drugiej strony bezdomni, złodzieje i prostytutki.

Noc spędzamy w klaustrofobicznym pudełku bez okna, o rozmiarach 4×4 … teraz już wiemy jak czują się białe bułeczki przygotowywane na parze. W środku nocy dostrzegamy dodatkowego współlokatora – grubiutkiego la cucaracha :). Nie chcemy już więcej gości więc uszczelniamy drzwi papierem toaletowym, robiąc z pokoju jeszcze większą saunę.

Mieszkańcy Manili okazują się być dla nas niezwykle serdeczni, stąd zupełnie nie rozumiemy negatywnych komentarzy w internecie na temat tego miasta i jego mieszkańców. Gdy chcemy wymienić trochę kasy, do kantoru podwozi nas na skuterze Pan policjant z kolegami (za darmo, w obie strony). Kiedy jadąc jeepneyem okazuje się, że nie mamy drobnych żeby zapłacić za transport na dworzec, prawie wszyscy współpasażerowie chcą za nas zapłacić. Dziewczyna, która funduje nam przejazd, wysiada z nami na naszym przystanku, odprowadza na dworzec autobusowy i prosi kierowcę, żeby poinformował nas kiedy mamy wysiąść.

Generalnie na ulicach dużo policji z długą bronią, a żeby wejść do galerii handlowej trzeba przejść kontrolę osobistą.

Oczywiście są tu też slumsy, gdzie nie należy się wypuszczać wieczorem z zawieszonym na szyi luksusowym aparatem fotograficznym, ale przecież tak samo jest w Warszawie czy Nowym Yorku.

Informacje szczegółowe, dla tych którzy planują się tu wybrać :

  • taxi z lotniska do hostelu – 310 php (taxi meter)
  • nocleg w hostelu Chill Out Guesthouse – cena za pokój 350 php

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *