foto 3d 1

Do Georgetown z Cameron Highlands dojeżdżamy wieczorem. Autobus wysadza nas na głównej ulicy Lebuh Chulia, skąd kierujemy się do najtańszego hostelu w mieście – Jim’s Place Guesthouse & Reggae Pub. Właściciel Jim Tachinamurthy jest bardzo oryginalną osobowością a dodatkowo pomaga w zorganizowaniu wiz do Tajlandii :). Oprócz tego pozwala nam korzystać z prywatnej kuchni i częstuje co rano kawą.

No to może kilka słów o samym mieście … Georgetown zostało założone przez Anglików, pod koniec XVIII wieku, na cześć króla Jerzego III. Od 2008 roku miasto znajduje się na liście Unesco World Heritage List i udało mu się zachować swój oryginalny chiński charakter. Połowa jego mieszkańców pochodzi właśnie z Chin,  a Malajów jest około 40 %.

Cały urok Georgetown polega na jego różnorodności,  powstałej w wyniku wpływów wielokulturowego społeczeństwa.

Co w takim razie warto zrobić, zobaczyć, doświadczyć w tym super klimatycznym/artystycznym miejscu ?

#1 – Polowanie na murale

Murale, czyli wall art to chluba Georgetown. Są to naścienne dzieła sztuki, które „opanowały” mury miasta. Pierwsze malunki pojawiły się w czasie festiwalu Mirrors George Town, w 2012 roku, za sprawą młodego urodzonego na Litwie artysty o imieniu Ernest Zacharevic.

Murali  w cały mieście jest od groma i znajdują się one naprawdę w różnych, czasem dziwnych miejscach – zatłoczonych bazarkach, sklepach, nieodkrytych zakątkach znanych atrakcji.

…i tu zaczyna się zabawa, gdyż łączymy zwiedzanie miasta z „polowaniem na murale” :). Ulice Georgetown wyglądają jak strefa do podchodów – wszyscy szukają narysowanych skarbów. Można na pieszo, na rowerze, na skuterze, na rowerze czterokołowym  wraz  z całą rodzinką.

Ale jak je wszystkie znaleźć ?  Wszystkich chyba się nie da 🙂 ale pomocne są mapy z muralami, które dostaniecie za darmo lub aplikacje na komórkę. Nie jest jednak tak łatwo bo na mapach znajdziecie tylko wskazówki gdzie szukać danego murala, nie ma wskazanego konkretnego miejsca. „Muralowy szlak” zbliża ludzi – wszyscy sobie pomagają, pytają, dają wskazówki … chińscy turyści dają znać o znalezisku głośno krzycząc wiec można podążać za ich śmiechem :). Może to przerazić ludzi o typie „pustelnika”, źle reagujących na tłumy ale na to też jest rada – zwiedzanie trzeba rozpocząć wcześnie rano.

Polacy też wpadli na ten świetny pomysł – wie o tym każdy kto był we Wrocławiu i szukał sławnych krasnali :).

Super, prawda …dlatego decydujemy tematowi murali i innym ulicznym artyzmom poświęcić osobny wpis, który możecie przeczytać tutaj

#2 – Tunel Czasu

Nie przenosimy się w czasie dosłownie, ale dzięki odwiedzinom w Penang Time Tunnel – The New 3D Mural Art Museum możemy prześledzić wszystkie etapy i ważne momenty w historii wyspy Penang, od początku XVI wieku  aż do dnia dzisiejszego.

Time Tunel możemy podzielić na 4 części:

* The History Museum – tu zapoznajemy się z historią wyspy Penang od 1592 roku do czasów teraźniejszych, ukazaną na plakatach, makietach, filmikach.

* The 3D Mural Art – prawie jak murale na budynkach w mieście, obsługa cyknie fotkę jeśli będziesz solo

* The Fluorescence Room – pokój który świeci w ciemności …użyjcie flasha podczas robienia fotek

* The 3D Inverted Room – to pokój antygrawitacyjny, gdzie możecie polewitować 🙂

#3 – Ulica skarbów i talentów – Lebuh Armenian

To najbardziej popularna ulica w całym Georgetown. Swoją nazwę zawdzięcza ormiańskim kupcom, którzy przybyli tu na początku XIX wieku, będąc w drodze powrotnej z Indii. Cała uliczka to mieszanka chińskiej architektury, klimatycznych kafejek, małych stoisk z rękodziełem (gdzie kupujemy sobie podstawki pod kubek z serią murali :)), galerii, ulicznych grajków i street artu z najbardziej znanym muralem Little Children on a Bicycle.

W każdą sobotę wieczorem ulica przemienia się w wieczorny targ. Lokalni twórcy prezentują swoje wyroby, w akompaniamencie ulicznych grajków.

To także szansa na spróbowanie oryginalnego deseru – kule z kruszonego lodu, oblane wybranymi przez siebie sokami … je się je pałeczkami oł je :).

Nie bez powodu na ulicy Armenian znajdziecie mural Lion Dance – w soboty ok godziny 18 odbywa się tu parada, która rozpoczyna i kończy się właśnie w tym miejscu.

Najpierw prezentują się bębniarze a później po ulicy szaleją trzy smoki … od jednego dostajemy w prezencie pomarańcze :).

#4 – świątynie i domy klanów

Kongsi – w XIX wieku, do Georgetown  napłynęło wielu chińskich emigrantów, którzy łączyli się w grupy i tworzyli klany, konkurujące miedzy sobą biznesowo (bankowość oraz kontrola tytoniu, alkoholu, opium, prostytucji i hazardu). Członkowie tych społeczności tworzyli miejsca spotkań, będące jednocześnie ich świątyniami, na wzór świątyń z południowych Chin – tzw. konasi (domy klanów). Obecnie kongsi pełnią role wspierające: kształcenie dzieci członków klanów, rozstrzyganie sporów, udzielanie pożyczek.

Zaczynamy od odrestaurowanej świątyni Han Jiang Teochew Ancestral, znajdującej się na ulicy Chulia, między Lorong Pitt a Jalan Masjid Kapitan Keling. Nam najbardziej spodobały się jej przepiękne wrota.

Świątynia Ciji Temple, znajduje się w pobliżu ulicy Armenian, na skrzyżowaniu z ulicą Cannon. To mała świątynia, której cechą charakterystyczną są pięknie rzeźbione filary wykonane z zielonego kamienia.

Ciji Temple połączona jest z świątynią Yap Kongsi, zbudowaną 165 lat temu i mającą zupełnie odmienny styl architektoniczny. Poświęcona jest chińskiemu bogu dobrobytu. Była (i nadal jest) siedzibą tajnego stowarzyszenia Tua Pek Kong.

Kilka metrów dalej znajdziecie małą bramę prowadzącą do świątyni Hock Teik Cheng Sin, wybudowanej  w 1850 roku, przez połączone siły 4 klanów. Kultywuje ona boga dobrobytu i moralności (Twa Peh Kong lub Tua Pek Kong).

Kolejna świątynia w pobliżu to Cheah Kongsi Clan House Temple. Wybudowana została w 1820 roku i łączy w sobie cechy chińskiej rezydencji, chińskiej świątyni i europejskiego domu wypoczynkowego. Ideologicznie i tematycznie ze świątynią powiązany jest mural  Cats & Humans Happily Living Together, znajdujący się przy wejściu.

Najbardziej znanym ze wszystkich domów klanów jest Khoo Kongsi, na budowę którego nie szczędzono wydatków :). Świątynia powstała ok 650 lat temu w wyniku współpracy 5 wielkich klanów, stanowiących trzon społeczności Hokkien. W 1901 roku Khoo Kongsi Leong San Tong został niemal doszczętnie spalony w przeddzień chińskiego Nowego Roku. Obudowano go dopiero po 5 latach, jako symbol odrodzenia jednego z najbardziej majestatycznych klanu domów w Azji Południowo-Wschodniej. Wewnątrz świątyni znajdujemy malowidła i rzeźby przedstawiające historie klanu oraz złote tabliczki z nazwiskami tych, którzy wybitnie zasłużyli się dla społeczności.

#5 – pływające osiedla

Pozostając w temacie „chińskiej inwazji” warto zobaczyć pływające osiedla. To wybudowane, w XIX wieku, wzdłuż drewnianego pomostu, domy na palach potomków chińskich imigrantów. Z biegiem czasu każdy pomosty „stał się własnością” danego klanu i był przez niego obsługiwany. Ze względu na rosnącą rywalizację o dostęp do nadbrzeża i chęć kontrolowania handlu wodnego, między klanami często dochodziło do walk i sporów.

Obecnie jest 6 pomostów (jeden spłonął podczas pożaru) – na każdym z nich jest osiedle zamieszkałe przez jeden klan oraz świątynia. Nazwa każdego molo odwołuje się do nazwiska danego klanu – Lim, Chew, Tan, Lee i Yeoh a Chap Seh Keo to mix rodzin, niemających tego samego nazwiska.

Wciąż kultywowane są tu stare tradycje i zwyczaje – zapalone świecę przed drzwiami wejściowymi do domu, na czas trwania modlitwy.

Pływające osiedla warto odwiedzić wczesnym rankiem (ok 7 rano), podglądając codzienne poranne rytuały mieszkańców lub o zachodzie słońca. Miło przed pstryknięciem zdjęcia zapytać się o zgodę :).

Jednym z najbardziej znanych jest Chew Jetty –z najdłuższym molo

z przepiękną świątynią na końcu

Co ciekawe mieszkańcy tych domów nie płacą żadnych podatków, ponieważ nie mieszkają na lądzie :).

# 6 – niebieska rezydencja

Zanim przejdziemy do konkretów zacznijmy od nagród: Most Excellent Project Asia Pacific Heritage Awards z 2000 roku oraz drugiej miejsce przyznane przez Lonely Planet w Top Ten rezydencji na świecie. Cheong Fatt Tze Mansion to chyba najbardziej charakterystyczna budowla w Georgetown.

„Niebieska rezydencja” z 1880 roku, mam 38 pokoi i 220 okien.  Wybudowana została przez chińskiego przedsiębiorcę, Cheong Fatt Tze, który opuścił Chiny jako nastolatek, bez środków do życia aby ostatecznie stać się „Rockefellerem Wschodu”. Budynek jest w stylu Hakka Teochew, na wzór budynków z południowych Chin. Całość zbudowana zgodnie z zasadami feng shui (elementy metalu, drewna, ziemi, ognia i wody). Oprócz tego dostrzeżemy inne wpływy: szkockie żeliwne balustrady (przywiezione specjalnie ze Szkocji), kantońskie drewniane kraty, secesyjne witraże i chińską kaligrafię. Samo położenie rezydencji też nie jest przypadkowe – jest to tzw. „tron smoka”, gdzie z tyłu znajduję się góra (Penang Hill) a z przodu woda (kanał wodny) ..zgodnie z wytycznymi feng shui.

Dziś żeby spędzić noc w jednym ze stylowych pokoi trzeba zapłacić co najmniej 500 zł …ałłł 🙂

#7 – indyjskie klimaty

Oczywiście  w Georgetown jest Little India, czyli 3 ulice Lebuh Chulia, Lebuh Queen i Jalan Pasar. Skąd wiadomo gdzie dokładnie? To widać, słychać i czuć. Wszędzie handlarze jedwabiu, indyjska muzyka z rozregulowanym basem i zapach hinduskiej szamki – kurczak tandoori, ryż briyani i roti podane na liściu bananowca popite świeżą wodą kokosową lub mrożoną herbatą :).

W Little India znajdziemy dwie hinduskie świątynie. Pierwsza z nich to Sri Mariamman (inne nazwy to Arulmigu Sri Mahamariamman Temple lub Queen Street Indian Temple), zlokalizowana między ulicami Lebuh Queen i Lebuh Chulia. Powstała w 1833 roku i poświęcona jest hinduskiemu bogu, Lord Subramaniam. To najstarsza hinduska świątynia na wyspie. Jej cechą charakterystyczną jest wieża, przyozdobiona 38 jaskrawo – kolorowymi posągami żołnierzy, hinduskich bogów i bogiń, kwiecistymi dekoracjami oraz czterema łabędziami. Jeśli chcielibyście uczestniczyć w ceremonii modlitewnej, to odbywają się one tu dwa razy dziennie – o 7.30 rano i 18.30 wieczorem.

Druga świątynia z 1854 roku, Nattukotai Chettiar (powszechnie nazywana Thanneermalai), jest największą i prawdopodobnie najsławniejszą świątynia w Penang. Wybudowana została w stylu chokkattan (układ podobny do znaku plus) z birmańskiego drewna tekowego. To serce odbywającego się co rok festiwalu Thaipusam.

Kolejna świątynia to Sri Kamatchi Amman, z 1923 roku, znajdująca się przy skrzyżowaniu ulic Kampung Jawa Lama i Dato Kramat. Należy ona do hinduskiej społeczności Patthar (głównie handlarze złota) i poświęcona jest bogini Sri Kamatchi Amman

Oczywiście do każdej świątyni hinduskiej wchodzimy na boso.

#8 – akcent muzułmański

Największy meczet w Georgetown, ufundowany w 1801 roku przez pierwszego hinduskiego muzułmanina, Kapitana Kelinga. Początkowo był skromną, jednopiętrową, ceglaną strukturą a teraz to królewski punkt orientacyjny i jeden z najpiękniejszych i bogatych meczetów kraju. Zasługuje na wizytę nie tylko ze względu na piękną architekturę, ale także ze względu na ukazanie ważności społeczności indyjskich muzułmanów w Georgetown.

Bliziutko meczetu, codziennie, dosyć późno wieczorem bo ok 22.00, obok meczetu ustawia się dłuuuuuga kolejka. Za czym ta kolejka stoi ? 🙂 A oczywiście za pysznym jedzeniem – niepozorna knajpka Nasi Kandar Beratur serwuje tu tradycyjne potrawy. Jej początki sięgają 1943 roku, kiedy wędrowni kupcy sprzedawali ryż z wielkich garów zawieszonych na tyczce, którą nosili na ramieniu.

#9 – fort brytyjski

Fort Cornwallis jest największym stojącym fortem w Malezji. Znajdujący się w pobliżu Wieży Zegarowej bastion, w kształcie gwiazdy, jest jednym ze najstarszych struktur wyspy Penang. Swoją nazwę zawdzięcza gubernatorowi generalnemu Bengalu (Charles Marquis Cornwallis) i przypomina inne brytyjskie forty wybudowane w Indiach.

# 10 – wieża zegarowa

Wieża zegarowa królowej Wiktorii, znajdująca się na placu Króla Edwarda, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ikon wyspy Penang – każdy mieszkaniec Georgetown wie gdzie się ona znajduję. Zbudowana została przez dystyngowanego chińskiego milionera Cheah Chen Eok  …tak dla szpanu :). Budowla ma sześćdziesiąt stóp, jako symbol sześćdziesięciolecia panowania królowej Wiktorii. Niestety królowa nigdy nie ujrzała tego dzieła, nie dożyła jego dokończenia. Ciekawostka – wieża z jednej strony jest pochylona  (siostra Wieży w Pizzie)…podobno powodem tego były bomby zrzucone w jej pobliżu, podczas drugiej wojny światowej.

# 11 – uczta dla podniebienia

Nie ma mowy o trzymaniu diety …luzujemy paski. Jedzenie jest tu przepyszne :). Próbujemy,  kosztujemy, poznajemy nowe smaki i wszystko za przystępne ceny :).

Zaczynamy od śniadania …dla niektórych będzie to trochę nie do przełknięcia, bo danie to w naszym kraju uchodzi raczej za obiadowe, ale jesteśmy w Azji 🙂 – mowa o pieczonej kaczce z ryżem :). Codziennie rano (ok godziny 9, w zależności od czasu dostawy) na ulicy Chulia, przy hotelu Sky , przy niepozornej knajpce Wai Kee ustawia się kolejka. Danie to jest charakterystyczną potrawą Malezji a nazywa się duck rice i podawana jest z dwoma sosami. Jeśli chcemy zjeść na miejscu obowiązkowo trzeba zamówić coś do pica (prawdziwa mrożona herbata lub kawa czy inne pyszne i tanie napoje).

Nie ma co przedłużać i przechodzimy do słodkości :). Jednym z najpopularniejszych malezyjskich deserów jest cendol (chendul). Ma on różne postacie i dodatki ale wersja podstawowa to śmieszne zielone makarony z lodem, mlekiem kokosowym i gotowaną fasolą. Bardzo dobrego cendola znaleźliśmy w Penang Road Famous Teochew  Chendul przy ulicy Lebuh Keng Kwee – ten rodzinny interes na kółkach, prowadzony jest niezmiennie od 1936 roku i dorobił się grona wielbicieli tego idealnego na upały deseru.

Jeszcze więcej słodkości znajdziecie przy ulicy Jalan Burma w Cukierni Ming Xiang Tai, która powstała w 1960 roku. Produktem kultowym są jajeczne tarty. Ich oryginalna nazwa to Trishaw Eggtart, czyli rikszowa tarta jajeczna, a to z tego względu że jej wykonanie to taka sama ciężka praca jak zawód wykonywany przez rikszarzy :). Sekretem tego przysmaku jest wielowarstwowe cienkie ciasto co nadaje tarcie chrupkości.

Troszkę przypominają one wyglądem i smakiem popularne portugalskie tarty. Oczywiście jest cała masa różnych ciasteczek m.in. z kurczakiem, słodką fasolą, na słono i ostro 🙂

Macie ochotę na owoce morza – Gurney Drive to popularne nadmorski bulwar w Goergetown, obok centrum handlowego Gurney Shopping Mall. Wzdłuż linii morza znajdziecie tu dziesiątki kuchni na kółkach prawie jak nasze foodtrucki 🙂 , które oferują dania kuchni tajskiej, chińskiej, malezyjskie i muzułmańskiej.

Ogólnie wieczorem całe Georgetown zamienia się w wielką knajpę z ulicznymi garkuchniami …wszędzie mnóstwo pysznego jedzonka :).

Aha …menu wszędzie oczywiście po malajsku lub chińsku(zazwyczaj bez wersji angielskiej) wiec często zamawiane potrawy to loteria. My mamy na to patent – oglądamy dania konsumujących już ludzi lub zaglądamy do garnków i pokazujemy palcem na co mamy ochotę :).

# 11 – architektoniczny melanż

W mieści roi się od budynków, ciekawych pod względem architektonicznym bądź historycznym. Widać tu wpływy kultur: chińskiej, hinduskiej, malajskiej, birmańskiej, tajskiej oraz religii: buddyzmu, hinduizm, islamu oraz chrześcijaństwa. W rezultacie architektura Georgetown to mix stylu kolonialnego anglo – hinduskiego (hinduskie świątynie) z domieszką chińskiego (porty, domy klanów, świątynie, dachy z terakoty), z elementami muzułmańskimi (meczety, dachówki, łuki).

Informacje szczegółowe, dla tych którzy planują się tu wybrać :

  • Jim’s Place Cafe Guesthouse & Reggae Pub – cena za noc w pokoju 2-osobowym, ze wspólną łazienką i wiatrakiem to 25 RM; adres: Chulia Street 431, 10200 Penang; tel. +60166536963, 6042618731; e-mail: blackangel90@hotmail.com;
  • Penang Time Tunnel – cena biletu 27 RM normalny i 16 RM ulgowy; adres: Jalan Green Hall, Georgetown, 10200 Pulau Pinang; godziny otwarcia: weekend 9.15-21.00 (bilet można kupić do 20.00), pozostałe dni tygodnia 9.15-19.00 (bilet można kupić do 18.00)
  • Khoo Kongsi – bilet wstępu 10 RM
  • jak się dostać do Chew Jetty – na peryferiach chińskiej dzielnicy, wzdłuż Pengkalan Weld, obok portu (Swettenham Pier). Z Komtar to 10 min spacerkiem. Z centrum miasta można dojechać autobusem RapidPG o numerze 307 lub 401E.
  • Cheong Fatt Tze Mansion – codzienne wycieczki z anglojęzycznym przewodnikiem o godzinie 11.00, 13.30 oraz 15.00. Bilet wstępu kosztuje RM16 od osoby
  • Kapitana Kelinga – jak tam dojechać: autobusem CAT, 10, 11, 101, 103, 301, 302, 303, 307 i 502
  • kaczka z ryżem w knajpie Wai Kee (duck rice) – cena za porcję 13 RM razem z napojem
  • Gurney Drive – jak tam dostać: autobus 101, wysiadamy przy Gurney Shopping Mall
  • pranie – cena za 2,5 kg to 10RM
  • śniadanie na 2 os 14 RM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *